Może to nie potrwa długo, ale jest co_ś_ pozytywnego w walkach jakie rozpoczęły się w Bośni w zeszłym tygodniu. Pierwotnym powodem była prywatyzacja 5 fabryk w kantonie tuzlańskim. Były to Dita, Polihem, Poliohelm, GUMARA i Konjuh. W przeszłości po prywatyzacji następowały zamknięcia. Co nie jest niezwykłe w byłej Jugosławii, iskrą która rozpaliła płomień była brutalna odpowiedź policji.
"Ogólna represja ze strony policji była dotkliwa i był to jeden z powodów tych zamieszek. Są liczne filmy ukazujące policję bijącą ludzi, rzucającą w nich kamieniami lub wyrzucającą ich do rzeki." [1]
Dla wielu była to kropla, która przepełniła czarę goryczy.
"7 lutego, cała Bośnia stanęła na nogach protestując przeciwko skorumpowanemu rządowi, bezrobociu i ogólnej sytuacji społecznej. Sytuacja eksplodowała i masy wyszły na ulice. W Tuzli policjanci poddali się protestującym, odłożyli tarcze, kaski i pałki, i pozwolili masom sztormować budynki. Protestujący spalili siedziby Rady Miejskiej Tuzli i Administracji Miejskiej." [2]
W wyniku tych protestów miejscowy premier zaproponował swoją rezygnację, gdy szereg żądań został wcielony do proklamacji wydanej przez Plenum "pracowników i obywateli kantonu tuzlańskiego". Wzywała ona do odwołania prywatyzacji i i ponownego otwarcia fabryk. Dodała potem do tego żądania zrównania płac funkcjonariuszy i pracowników, nowego rządu technokratów którego praca byłaby monitorowana cotygodniowo przez wszystkich "zainteresowanych obywateli", kontroli nad policją, i skończenia z wypłatami dla byłych ministrów.[3]
Moglibyśmy teraz powiedzieć, że ten czy tamten krok z listy nie jest zbyt obiecujący, lecz wiele z nich odbija echem rzeczy, które chciała wprowadzić 150 lat temu Komuna Paryska. I powinniśmy pamiętać też, że są to początkowe fazy ruchu na terytorium które nie tak dawno było umęczone wojną domową, czystkami etnicznymi i imperialistyczną interwencją. [4] Nie ma wzmianki o nacjonalizmie więc kto wie, może to rozwinąć się w autonomicznym, pracowniczym kierunku. Albo mogłoby być za to przejęte przez jakaś kapitalistyczną frakcję żądającą jedynie reformy systemu politycznego. Najbliższa dotychczasowa historia podpowiada, że to drugie jest przeważająco bardziej prawdopodobnie, lecz bieg historii zawsze w którymś miejscu się odmienia, tak więc nie możemy wykluczyć rozwoju niezależnego ruchu klasy pracującej. Jest pewna nadzieja.
"W Mostarze, protestujący wzięli szturmem i spalili kwatery rządu kantonu hercegowińsko-neretwiańskiego. Następnie spalili koktajlami Mołotowa siedziby Administracji Miejskiej, Chorwackiej Unii Demokratycznej i Partii Akcji Demokratycznej. Policja nie interweniowała, ponieważ w ciągu ostatnich kilku miesięcy nie wybrano dyrektora regionalnej policji, który jest jedyną osobą jaka może aktywować Siły Specjalne. W tych demonstracjach brali udział protestujący z „obu stron rzeki” (tj. zarówno Bośniacy, jak i Chorwaci)." (Juraj Katalenac, op. cit.)
Partie, których biura zaatakowano są znane ze swoich nacjonalistycznych stanowisk i fakt, że nie tylko Bośniacy i Chorwaci, ale nawet Serbowie z Banja Luki są teraz zaangażowani też jest obiecujący. Pisaliśmy ostatnio o ślepym zaułku nacjonalizmu na Ukrainie. Po upadku stalinowskiego aparatu kapitalistyczno-państwowego i wojnach, które nastąpiły na Bałkanach w latach 90., Europa Wschodnia jako całość stała się niemal synonimiczna z rozwścieczonym nacjonalizmem rodzaju cechującego się czystkami etnicznymi. Nie ma nic lepszego od krwawej wojny by wzmocnić nacjonalistyczne pojęcie odmienności. Nie ma nic lepszego od nacjonalizmu, rasizmu i szowinizmu w wyplenianiu elementarnej solidarności tych, którzy pracują obok siebie na tym samym poziomie. Klasy rządzące wszędzie wyciągają kartę nacjonalizmu by zniszczyć wszelkie przejawy solidarności klasowej. Więc ostatnie zamieszki w Bośni się wyróżniają. Demonstrują, że żadna w świecie propaganda nie może wepchnąć klasowego dżina z powrotem do butelki kiedy kryzys i jego efekty zostają zgeneralizowane.
Kryzys gospodarczy Bośni
A Bośnia boryka się z olbrzymim kryzysem ekonomicznym. Bośniacki model gospodarczy był oparty o napływy kapitałowe, lecz po wybuchu bańki spekulacyjnej w 2008 r. praktycznie zostały wstrzymane. Juraj Katalenac podsumowuje sytuację
"Gdy mówimy o Bośni, ludzie zwykle lubią podkreślać jedynie problemy związane z tożsamością narodową, podczas gdy "zapominają" o tych społecznych. Bośnia jest w naprawdę wielkim kryzysie gospodarczym, który wysoce nasilił cięcia i uelastycznienie rynku pracy, obok dobrze znanych problemów prywatyzacji lat 90., niesamowicie wysokiego bezrobocia (44% pracowników jest bezrobotnych!) i wysokiej liczby pracowników którzy pracują i nie otrzymują wynagrodzeń. Prywatyzacja firm w krajach byłej Jugosławii zwykle kończyła się ich bankructwem i utratą pracy przez pracowników, jako że nowi właściciele nie byli zainteresowani inwestowaniem w firmy, lecz tylko w "wysysaniu" kapitału i nadwyżki najszybciej jak to możliwe."
Poziom klasowej nienawiści wobec szefów i polityków którzy wzbogacili się na nędzy klasy pracującej jest wysoki. Po zamieszkach klasa rządząca nie czekała z reakcją.
"Te zamieszki nie obudziły jedynie pracowników Bośni, lecz obudziły także burżuazję. Zobaczyli autentyczny ruch przeciwko nim, ruch oparty raczej na kwestiach społecznych i klasowych niż narodowych. I musieli interweniować najszybciej jak to możliwe."
Premier podał się do dymisji, a potem machiny propagandowe wszystkich nacjonalistycznych polityków poszły pełną parą w potępianiu buntowników i próbach podburzenia jednej grupy przeciwko drugiej. Zdaniem przywódców (chorwackich, bośniackich czy serbskich) był to albo spisek UE czy USA, albo Bośniaków chcących państwa bardziej scentralizowanego niż w federalnej wersji po układzie w Dayton. Nie można lekceważyć roli ataku mediów w neutralizowaniu ruchu przed dalszym rozprzestrzenianiem się, lecz ponieważ sytuacja gospodarcza w byłej Jugosławii jest wszędzie okropna klasa rządząca będzie miała trudności w utrzymaniu nacjonalistycznej ofensywy. Grafitti mówiące "Śmierć wszystkim nacjonalistom", które pojawiło się w Tuzli był jednym znakiem ale są inne.
"(…) gdy serbski wiceprezydent wzywał do stabilności, Belgradzki Związek Policjantów wydał oświadczenie w którym dali wyraz swojej sympatii wobec protestów w Bośni, twierdząc że podobny scenariusz jest możliwy w Serbii „gdzie także jest wielu pozbawionych środków do życia, bezrobotnych lub zatrudnionych ludzi nieotrzymujących pensji, z korupcją na wszystkich poziomach i polityczną manipulacją obywateli” i zagrozili, że dołączą do demonstracji jeśli pojawią się one w Serbii. Powinno się to wziąć naprawdę na poważnie, biorąc pod uwagę walki przemysłowe robotników w Kraljevie i Vranje, którzy nawet zablokowali drogę 12 lutego." [5]
Ruch plenarny
Tymczasem w Bośni ruch rozprzestrzenia się poprzez plena. Zapoczątkowane zostały przez chorwackich studentów 5 lat temu lecz teraz wyrastają w miastach w całej Bośni. Czym są plena? Według jednego działacza;
"Plenum jest zgromadzeniem wszystkich członków grupy. Jest publiczną przestrzenią dla debaty. Nie ma przywódców ani zakazów. Decyzje są podejmowane publicznie (…) Plenum nie jest partią polityczną, czy organizacją pozarządową, czy też stowarzyszeniem jednej osoby. Plenum jest realną i jedyną demokracją." [6]
I nie ma wątpliwości, że reprezentują cos nowego. Coś podobnego do proletariackiej demokracji, jaką chcielibyśmy by działała.
"Mają miejsce nadzwyczajne wydarzenia. Każdego dnia odkąd zaczęły się protesty, tysiące obywateli w Tuzli, Mostarze, Sarajewie, Travniku, Zenicy, i innych miastach spotykają się w miejscach publicznych, gdzie na zmianę przemawiają do zgromadzonych obywateli. Pod koniec każdego spotkania, zostaje naszkicowana lista konkretnych żądań które poddaje się pod głosowanie. Każda osoba ma jeden głos; nie ma opcji wstrzymania się. Do tej pory, przedstawiciele rządu w czterech kantonach zrezygnowali podczas gdy nowe, kierowane przez obywateli struktury rozwijają się w plenach." [7]
Jednakże nie są na razie spójne ani konsekwentne. Jedną ze sprzecznych idei, jakie wysunęli jest to, żeby technokraci kierowali rządem ale byli odpowiedzialni przed resztą. Jest to podobne do idei "speców|" jaką bolszewicy wprowadzili podczas wojny domowej 1918-21. Ludzie z wiedzą specjalistyczną są użyteczni w doradzaniu, ale nadanie im mocy decyzyjnych osłabia masowe organy demokracji (w tym wypadku rady). Zgromadzenia muszą być zarówno suwerenne i wykonawcze, i powinny delegować one odpowiedzialnych oraz ich kontrolować. Są jeszcze inne zagrożenia stojące przed "ruchem plenarnym". Jak już widzieliśmy, początki tego ruchu sięgają strajków w pięciu fabrykach lecz na niektórych plenach żądania pracownicze są spychane na ostatnie miejsce lub w ogóle zapomniane. Pogląd, że wszystko co robią plena jest czyszczenie "demokracji" dla "obywateli", a nie ruch w kierunku nowego porządku społecznego, gospodarczego jak i politycznego, jest forsowana przez potężne siły. Nie najmniejsze z nich to UE i zachodnie media. The Economist przyjął z zadowoleniem "umiarkowanie" organizatorów plenów (my nazwalibyśmy to zdumiewającą samoorganizacją), lecz potem wydał coś co brzmi jak ostrzeżenie
"(…) jeśli wyłonią się nowi przywódcy i jeśli skupią się na realistycznych żądaniach, coś rzeczywiście się może zmienić." [8]
W skrócie, powinni pokłonić się przed międzynarodowym kapitalizmem, zaakceptować dalszą prywatyzację i tym samym utratę miejsc pracy, a potem z powrotem pozwolić "przywódcom" kierować sprawami z ramienia międzynarodowego kapitału. Nie ma wątpliwości, że ruch plenarny postawił pytanie, lecz to tylko klasa pracownicza wewnątrz ruchu może na nie odpowiedzieć. Pracownicy w Bośni nie powinni dać się zwieść powtarzanemu kłamstwu, że "lepsza demokracja" może poprawić ich byt. Nie może być czegoś takiego jak "lepsza demokracja" bez zniesienia kapitalistycznego państwa i ustanowienia bezklasowego społeczeństwa, opartego na zaspokojeniu prawdziwych potrzeb. Nie ma dla nas emancypacji w kapitalizmie. Pracownicy w Bośni potrzebują swojego własnego politycznego programu dla autonomii klasowej. Na dłuższą metę bośniacka klasa pracownicza może też jedynie rozpocząć proces - reszta klasy pracowniczej świata musi podnieść sztandar wojny klas wszędzie indziej.
Jock
[1] Patrz Juraj Katalenac na http://insurgentnotes.com/2014/02/whats-up-with-bosnia/ lub http://libcom.org/library/what%E2%80%99s-bosnia-juraj-katalenac . Większość faktów pochodzi albo z tego dokumentu, albo z dodatkowych informacji udzielonych przez autora. Opinie są nasze.
[2] Patrz Juraj Katalenac, op. cit.
[3] Dla pełnej proklamacji patrz http://www.europe-solidaire.org/spip.php?article31031
[4] http://www.leftcom.org/en/articles/1996-12-01/bosnia-the-imperialist-pe…
(http://www.leftcom.org/en/articles/1996-01-01/about-the-bosnia-s-wars-a…)
(http://www.leftcom.org/en/articles/1999-03-01/nato-bombings-of-yugoslav…)
[5] op. cit. Po więcej informacji o Kraljevie patrz http://bhprotestfiles.wordpress.com/2014/02/13/workers-protests-in-kral…
[6] Damir Arsenijević, „What is plenum?”. Patrz również relacje świadków na http://anarchistnews.org/content/anarchists-bosnian-uprising-two-interv…
[7] Edin Hajdarpasic http://www.aljazeera.com/indepth/opinion/2014/02/bosnia-conditional-dem…
[8] http://www.economist.com/news/europe/21596572-latest-troubles-bosnia-ma…
